Archive for Maj, 2013

Kapusta Kiszona – Uwaga Na Sklepowe Wersje

Wiemy, że kapusta jest bardzo dietetycznym warzywem. Co więcej, podczas kiszenia jej kaloryczność spada dodatkowo o połowę, nie tracąc przy tym walorów odżywczych. Kisząc kapustę nie należy wycinać jej głąbu. To w nim jest magazyn witaminy C i cukru. Jest on niezbędny do fermentacji. Najlepiej kisić kapustę zimową, czyli taką zbieraną z pól końcem października i listopada, gdyż zawiera ona najwięcej cukru.

Kiszona kapusta ma wiele witaminy C i zdrowe bakterie probiotyczne, które korzystnie wpływają na układ pokarmowy. Sok z kiszonej kapusty leczy niestrawność, czy zaparcia.

Uważajmy na kiszoną kapustę w workach foliowych dostępną w sklepie. Taka kapusta musi zawierać konserwanty, a one zabiją bakterie probiotyczne, bakterie te nie oddychają, przez co torebka nie pęcznieje. Kapusta taka jest nie zdrowa. Bardzo często kwasi się ja kwasem mlekowym albo kwasem cytrynowym, żeby przyspieszyć proces fermentacji. Jest okropnie kwaśna, ma żółty kolor.

Do sklepowej kapusty kiszonej dodawany jest np. sorbinian potasu (wywołuje reakcje alergiczne, astmę, podrażnienie skóry,)który wpływa na bakterie probiotyczne w taki sposób, że kapusta nie pęcznieje w woreczku. Producenci dodają też kwas askorbinowy. Jest to syntetyczna witamina C, która służy sztucznemu zakwaszeniu i wybieleniu kapusty.

Kapusta kiszona powinna być biała, bo wtedy jest najzdrowsza i ma dużo witamin, jeśli jest żółta, oznacza to że jest przekwaszona i pozbawiona cennych składników odżywczych.

Czym Się Kierować Kupując Płatki Śniadaniowe?

Jest kilka dobrych sposobów, aby nie kupić kota w kolorowym woreczku płatków śniadaniowych.

Wybierając ten produkt najważniejszą rzeczą jest sprawdzenie ich kaloryczności. Niektóre płatki mają o wiele więcej kalorii niż produkty, powszechnie uznawane za tuczące. Tak na przykład 1 cheeseburger ma 280 kcal, 303 kcal duża porcja frytek, 100g ciastek delicji to 327 kcal, 100 g pizzy 354 kcal, natomiast słodzone płatki nawet do 470 kcal w 100 g! Dlaczego tak się dzieje? Otóż głównym winowajcą jest cukier. W niektórych płatkach śniadaniowych na przykład w czekoladowych kuleczkach znajduje się aż 30g cukru w 100g produktu. Oznacza to ze 1/3 opakowania stanowi cukier (czy wiemy, że cukier kolosalnie napędza apetyt?!). Wybierajmy więc niesłodzone płatki pełnoziarniste typu musli, które zawierają tylko 4g cukru w 100 g produktu

Równie ważne jest sprawdzenie wagi płatków. Najlżejsze są płatki kukurydziane i te, które przypominają nadmuchany ryż. Trochę więcej ważą słodzone płatki (kulki, miodowe krążki), najcięższe są musli. Sypiąc więc płatki do miski, nie należy tego robić „na oko”. Jedna porcja złożona z 10 łyżek płatków i szklanki mleka może zawierać nawet 400 kcal. Dla porównania jajecznica z dwóch jaj, kromka razowego chleba, pomidor i szklanka mleka to 320 kcal, a kanapka z razowca z szynką, ogórkiem i szklanką mleka to tylko 270 kcal.

Nie powinniśmy także ominąć informacji o tym, z jakiego ziarna są wyprodukowane i pod jaką postacią to ziarno zostało wykorzystane do ich produkcji. Najlepsze są płatki wytworzone z całych ziaren, odpowiednio wysuszonych i sprasowanych. Zawierają one wiele błonnika, który oczyszcza nasze drogi pokarmowe z toksyn, zawiera wiele witamin i minerałów. Tu przodują musli, które mogą zawierać nawet więcej jak 10 g błonnika. Inaczej jest z płatkami tworzonymi w skali masowej, wyprodukowane z miałkiej, klejącej substancji ( tak zwany grys). Zawartość błonnika w takich produktach waha się od 0% do 2%, 3%.

Płatki śniadaniowe typu fitness czy light, zazwyczaj z kuszącymi etykietami, na których widnieją szczupłe i zgrabne panie to idealna pułapka dla naszego organizmu. Często są o wiele bardziej kaloryczne niż miodowe płatki dla dzieci, gdyż są słodzone chemicznymi związkami. Producenci dodatkowo dopisują na opakowaniach chwytne reklamy. Przykładem mogą być płatki z dodatkiem wapnia. Tylko trzeba wiedzieć, że organizm o wiele lepiej przyswaja wapno z mleka. Poza tym na takim opakowaniu z tylu małym druczkiem można zauważyć, że oprócz wapnia jest ogromna ilość cukru. Zatem czytajmy skład produktu, który kupujemy!

Płatki śniadaniowe z owocami takimi jak śliwki, suszone rodzynki czy jabłkami są zdrowe, gdyż owoce te są bogate w witaminy. Unikajmy kupowania płatków z owocami kandyzowanymi, gdyż owoce te są oblepione i przepełnione cukrem. Trzeba też pamiętać, iż miękkie owoce takie jak truskawki czy gruszki, aby trafiły do opakowania z płatkami, przechodzą długą drogę przetwarzania i wiele procesów, gdyż jest w nich wiele wody. Podczas takiej obróbki tracą wartości odżywcze i witaminy.

Przyglądajmy się dokładnie opakowaniom produktu. Zwracajmy uwagę na znaki certyfikatów, które potwierdzają na przykład ekologiczność produktu. Nie kupujmy tych z dużą ilością cukru, zawierających utwardzone tłuszcze roślinne, sztuczne aromaty, olej palmowy, fosforan trojsodowy (używany między innymi do produkcji nawozów sztucznych), soję, karmel amoniakalny, słodziki takie jak syrop maltozowy, sól, czy ekstrakt słodowy jęczmienny.

Jeśli na śniadanie przygotujemy wzbogacone suszonymi owocami, z małą ilością cukru płatki, energia dostarczona będzie się powoli uwalniać, a owoce z dużą ilością błonnika dadzą nam poczucie sytości na dłużej. Wybierając czekoladowe, słodzone kuleczki, których prawie nie trzeba gryźć bo rozpuszczają się w ustach, bardzo szybko poczujemy się głodni i dostarczymy kolejną zbędną porcję kalorii.

Jak Rozpoznać Zdrowy i Smaczny Chleb?

Sprawdzając skład chleba zaczynamy od sprawdzenia z jakiego rodzaju mąki jest wytworzony. Im wyższy numer mąki, tym lepiej. Najlepsze są mąki typu 3000 i 2000 (mąka pełnoziarnista oraz razowa), gdyż zawierają najwięcej witamin, minerałów, magnezu i błonnika. Mąka pszenna posiada najniższy numer 480 i ma najmniej z wymienionych składników.

O jakości chleba dużo nam „powie” skórka chleba. Skórki pieczywa są bardzo ważnym składnikiem w żywieniu, gdyż zawierają dużo przeciwutleniaczy, chroniących przed nowotworami i starzeniem oraz błonnika niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania układu pokarmowego. W zdrowym chlebie taka właśnie jest skórka. Jak ją rozpoznać? Powinna być twarda i gruba oraz pękać w charakterystyczne romby tak jak ziemia podczas upału. Oszukane „chlebki” charakteryzują się miękką, jednolitą i cienką skórką. Skóra świeżego chleba nie powinna odchodzić od miąższu ani się kruszyć, powinna być błyszcząca i od spodu obsypana mąką.

Zdrowy chleb jest twardy, łatwo go można pokroić na kromki, w srodku natomiast jego konsystencja jest lekko gliniasta i zbita. Jeśli ścisniemy kromkę z takiego chleba, po jakimś czasie zawsze jej kształt wraca do pierwotnego- co jest ważną wskazówką do rozpoznania dobrej jakości chleba. Chleb „oszukany” jest miękki i obły, w środku po przecięciu widać wyraźne dziury i puste przestrzenie. Po ściśnięciu kromki z takiego pieczywa, nigdy nie wraca ona do pierwotnego, gdyż jego konsystencja przypomina plastelinę czy watę. Tak więc biorąc do ręki dwa podobnej wielkości bohenki, zawsze wybierajmy ten cięższy, a nie nadmuchanego w środku „bubla”.

Niezdrowy chleb często przypomina kolor karmelowy lub rudy, gdyż dodaje się do niego karmel amoniakalny i amoniakalno-siarczynowy albo słód po to tylko, by oszukać klienta, że jest zrobiony z bardziej wartościowej mąki razej. Powyższe sztuczne barwniki są bardzo niebezpieczne. Spożywanie ich w nadmiarze może doprowadzić do nadpobudliwości, nadmiernych skórczów mięśni czy też białaczki. Zdrowe chleby są naturalnie ciemne! Zdaniem Ekspertów Inspekcji Handlowej co 12-sta piekarnia w Polsce dodaje karmel amoniakalny lub amoniakalno- siarczynowy do wypieku chleba.

Inna jest również trwałość chemicznego chleba a tego prawdziwego. Ten zdrowy na zakwasie byt długa data ważności na chlebie powinna być dla nas ostrzeżeniem.

Ważny jest również sposób pakowania pieczywa. Należy unikać pakowanego chleba, ewentualnie kupować ten w papierowych opakowaniach. W foliowych pudełkach chleb się „poci i nie oddycha”.

Jak Rozpoznać Dobrą i Zdrową Bułkę

Zakup bułek wcale nie jest prosty. Najczęściej nie można sprawdzić składu takiego wypieku, brak jest etykiety o dacie ważności czy dacie produkcji. Powstaje pytanie jak wybrać zdrową bułkę, a nie produkt bułko podobny, w którym jest ogromna ilość chemii, środków antypleśniowych i konserwantów. Niestety żyjemy w czasach, gdzie wszem obecne są wiecznie żywe bułeczki w foliowych torebkach. Jak się bronić? To wcale nie jest takie trudne. Wystarczy niewielka wiedza, aby umieć rozpoznać zdrową bułkę.

Najprostszym testem na jakość bułki jest jej … ściśnięcie. Jeśli nie powraca ona do poprzedniego kształtu, a pozostaje popękanym naleśnikiem, lepiej ja odłożyć z powrotem na sklepową półkę. Zawiera ona bowiem wiele spulchniaczy i konserwantów. Nie warto też sięgać po nadmiernie kruszące się bułki, czy też takie, które podczas krojenia rozpadują się, środek się rozpada. To znak, że piekarnia nie oszczędzała w stosowaniu środków chemicznych do wypieku. Wybierajmy bułki cięższe i wyglądające pozornie, a nie wielkie „buły”. Najłatwiej jest wziąć w sklepie do ręki dwie odmienne bułki i porównać „na oko” ich wagę. Tą lżejszą lepiej odłożyć, gdyż z pewnością w środku jest sztucznie napompowana.

W wyborze zdrowej bułki może pomóc nam jej kolor. Należy uważać na pszenne wypieki, gdyż często są wybielane lub dodaje się do nich karmel i słód jęczmienny, by wyglądały na pełnoziarniste. Karmel amoniakalny zwany E 150c barwi pieczywo na ciemno ( często dodawany do chleba, herbatników, polew, deserów czekoladowych) oprócz koloru serwuje nam nadpobudliwość oraz podrażnienie wątroby czy żołądka. Z kolei słód jęczmienny sprawia, że skórki się błyszczą, a cały wypiek ma lepszy smak i aromat.

Kolejnym oszustwem są bułki posypywane na wierzchu ziarnami, które na pierwszy rzut oka wyglądają na pełnoziarniste. Na pierwszy rzut oka… bo po przekrojeniu takiej bułeczki trudno znaleźć choćby jedno ziarno. Wybierajmy więc sprawdzone bułki pełnoziarniste. Grahamkę można rozpoznać między innymi po tym, że ma ciemnobrązowe plamki i kawałki łusek ziarna.

Unikajmy też bułek z kwasem askorbinowym E300, który wpływa na ładne wyrastanie bułek pomimo nawet złej jakości mąki użytej do ich wypieku. Składnik E471 wpływa na konsystencje ciasta, a E 282 jest środkiem antypleśniowym przedłużającym świeżość pieczywa nawet do 2 tygodni. Jeśli mamy możliwość sprawdzenia składu bułki, szczególnie zwróćmy uwagę na powyższe środki chemiczne.

Oparzenia

Aloes doskonale goi oparzenia. Jest 8 powodów dlaczego tak się dzieje:

  1. Wnika bardzo głęboko w warstwy naskórka. Badanie udowodniły, że aloes wnika 4 razy szybciej w skórę niż woda. Nasza skóra działa jak filtr: pewne składniki aloesu zostawia na danej warstwie naskórka, a inne przepuszcza.

  2. Reguluje PH nasze skóry, ponieważ aloes ma takie samo PH jak nasz skóra powinna mieć czyli 5.2- 5.6

  3. Hamuje namnażanie bakterii, wirusów i grzybów na skórze. Przede wszystkim ze względu na lekko kwaśne PH, w którym niezbyt dobrze czują się grzyby, bakterie i wirusy. Poza tym związku takie jest lupeol czyli naturalny kwas salicylowy, związku siarkowe, fenole nie sprzyjają rozwojowi drobnoustrojów .

  4. Działa przeciwzapalnie i ściągająco. Aloes pobudza nasze komórki produkujące kolagen do pracy, a więc rany goją się szybciej. Sprawia że bakterie się nie mnożą, bo środowisko im nie sprzyja. Aloes hamuje wytwarzanie bradykininy i histaminy, które są odpowiedzialne za stan zapalny . Saponiny działają ściagająco, przez co zmniejsza się obrzęk i zaczerwienienie.

  5. Łagodzi ból i świąd. Dzięki obecności lupeolu czyli naturalnemu kwasowi salicylowemu działa znieczulająco i antyświądowo

  6. Nawilża skórę. Na suche skóry, zrogowaciałe, łuszczące się aloes działa jak zbawienie. Ponieważ nasza skóra przepuszcza aloes doskonale, przepuszcza też wszystkie inne składniki wprost do tkanek. Zauważ, że nasza skóra jednak nie przepuszcza tak dobrze samej wody, prawda? A a aloesem przepuszcza. Ale aby uzyskać ten efekt zawartość aloesu musi być na poziomie minimum 25%. Jeśli więc widzisz krem o mniejszej zawartości, to sobie daruj. Nie kupuj.

  7. Rozszerza naczynia krwionośnie i przyspiesza obieg krwi. Składniki aloesu stymulują mikrokrążenie w naczyniach. Co jest niezwykle ważne w przypadku oparzeń, aby martwe naczynia, do których nie dochodzi tlen nie tworzyły rozchodzącego się stanu martwiczego. Do tworzących nowych mikrona czyń, w miejscu oparzenia dzięki aloesowi dostarczany jest tlen, a krew szybciej krąży, co przyspiesza regenerację.

  8. Przyspiesza regenerację tkanek. Aloes pobudza komórki produkujące kolagen do pracy, a zatem rany szybciej się goją.

A co to ma wspólnego z odpornością?

Wbrew pozorom bardzo wiele. Kiedy organizm jest zajęty regeneracją po oparzeniach, skupiony na naprawach szkód, cała obrona jest skupiona nie niedopuszczeniu bakterii do rany oparzeniowej i szybkiej regeneracji, cała reszta nas jest narażona na atak bakterii, wirusów i grzybów.

Pijąc więc Aloes i smarując nim rany oparzeniowe stymulujemy CAŁY ORGANIZM i jest układ odpornościowy.